13-zgłoskowce

Trzynastozgłoskowiec to wiersz, w którego każdym wersie występuje trzynaście zgłosek (obecnie nazywanych sylabami), w dwóch grupach po 7 i 6, oddzielonych spacją narracji (tzw. średniówką). Zgłosek, ale nie głosek! Kiedyś miałem z tym problem na maturze, gdy na ustnym z polskiego zapytano mnie o głoski dźwięczne i bezdźwięczne. Nauki raczej wtedy unikałem, więc w ogóle nie miałem pojęcia o co chodzi. Bąknąłem więc knajacko, czy może chodzi o „wdzięczne”. Komisja tę wypowiedź przyjęła z wyższością milcząco i sprawdzała szybko, gdzie wybieram się na studia. Po sprawdzeniu, że na Politechnikę, z mieszanymi uczuciami zaliczyła mi egzamin zapewne głównie po to, bym mury szkoły jak najszybciej opuścił. Ne wiedziałem wtedy, że głoski to po prostu mówione litery. Niekoniecznie pojedyncze, czasem nawet trzy na raz.
Wracam do trzynastozgłoskowców. Był to najbardziej uniwersalny format wiersza polskiego, stosowany zresztą powszechnie we wszystkich trzech rodzajach literackich: w dramacie, opowieści narracyjnej i liryce. W literaturze polskiej pojawił się już w piętnastym wieku. Swoim urokiem przewyższał wcześniejsze  jedenastozgłoskowce, oparte na wzorach włoskich.
Później często wykorzystywał go Mikołaj Rej. Po nim trzynastozgłoskowcem posługiwali się nasi wielcy: Adam Mickiewicz – Pan Tadeusz, Sonety krymskie, Reduta Ordona, Juliusz Słowacki Testament mój i Aleksander Fredro w Ślubach panieńskich, ale tylko we fragmentach opisujących światopogląd postaci, a także Jan Kochanowski.
Dla nas kultowym trzynastozgłoskowcem jest Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie – poemat epicki, który został wydany w 1834 w Paryżu, nakładem Aleksandra Jełowickiego – polskiego wydawcy, też pisarza, poety, tłumacza i, jak prawie wszyscy Polacy w ówczesnym Paryżu, uczestnika powstania listopadowego. To epopeja narodowa, z elementami gawędy szlacheckiej. Powstała w dwóch ostatnich latach przed wydaniem. To dwanaście ksiąg pisanych trzynastozgłoskowcem, ściślej tak zwanym aleksandrynem polskim. Aleksandryn to forma wierszowa pieśni heroicznych (między innymi o Aleksandrze Macedońskim, stad nazwa) w której akcentowana jest szósta przedostatnia sylaba przed wspomnianą przerwą intonacyjną oraz szósta sylaba po niej, czyli ostatnia w wersie.
Akcja Pana Tadeusza rozpoczyna się późnym latem 1811 roku (pięć dni), a kończy się wiosną roku 1812 (jeden dzień) w szlacheckim majątku Soplicowo oraz zaścianku Dobrzyńskich (tylko księga szósta). Tłem historycznym jest kultowa wówczas dla Polaków moskiewska kampania Napoleona. Poemat składa się z 12 ksiąg: Gospodarstwo, Zamek, Umizgi, Dyplomatyka i łowy, Kłótnia, Zaścianek, Rada, Zajazd, Bitwa, Emigracja. Jacek, Rok 1812 oraz Kochajmy się.

PTGrafika
Polonez z Pana Tadeusza (rys. Juliusz Kossak, całość)

Jest jednak w Panu Tadeuszu, w księdze piątej dziwne miejsce, jakby przerwany akapit. Ale pierwszy sygnał akcji mamy wcześniej, wers 310 i 311 księgi trzeciej (Umizgi): Miejsce piękne i ciche, tu się często schrania – Telimena, zowiąc je Świątynią Dumania. Dalej, w wersach 675–685 Telimena, siedząc obok Hrabiego ukradkiem wcisnęła Tadeuszowi karteczkę: Papier w trąbkę zwiniony, był to listek mały… Znacznie dalej, bo dopiero w księdze piatej, wers 245 znajdujemy: I trafił, czy umyślnie czyli też przypadkiem – Na wzgórek, co był wczora szczęścia jego świadkiem –Gdzie dostał ów bilecik, zadatek kochania – Miejsce, jak wiemy, zwane Świątynią Dumania. Wiec to wtedy Telimena go zwabiła.

Swiatynia
Telimena w Świątyni Dumania (kiwiportal.pl, muzeumpanatadeusza.ossolineum.pl). Okładka kieszonkowego wydania Mrówek (WAiF)

Dalej jest opis szalonego biegania Telimeny, którą oblazły i kąsają  mrówki (grają one tu ważną rolę dramatyczną) i prośba Telimeny o pomoc Tadeusza w ich łapaniu. Nie mógł jej swej pomocy Tadeusz odmówić – Oczyszczając sukienkę, aż do nóg się zniżył, – Usta trafem ku skroniom Telimeny zbliżył —  tu mamy długi myślnik i zaraz wers 287, w którym trwała „długa rozmowa, w której nic nie mówili”, a po niej nawet przysnęli. Oto ten fragment: W tak przyjaznej postawie, choć nic nie mówili – O rannych kłótniach swoich, przecież się zgodzili, – I nie wiedzieć, jak długo trwałaby rozmowa, – Gdyby ich nie przebudził dzwonek z Soplicowa.
Jak wynika z tekstu Tadeusz chętnie mrówki łapał, ale znudził się tym i poszedł spać mimo,.że miał bilecik Jest to więc albo ewidentny bezsens sytuacyjny, wynikający być może ze skreśleń cenzury, albo też świadomy zabieg Wieszcza, który użył bardzo długiego myślnika po to, by Czytelnik resztę sobie wyobraził. Tak czy inaczej, jest to nieciągłość. Według współczesnych wydań (1986) i internetu nieciągłość tę około 1906 roku uzupełnił Antoni Orłowski, współredaktor ówczesnego pisma satyrycznego Mucha.

Tytulowa
Po lewej Antoni Orłowski (1869–1921). Po prawej Pan Tadeusz, a ściślej spotkanie się Pana Tadeusza z Telimeną w Świątyni Dumania i zgoda załatwiona za pośrednictwem mrówek. Apokryf czyli dzieło o niepewnej autentyczności nie zamieszczone w zbiorze ogólnym dzieł Ostrowskiego ale w podzbiorze Sensacje z dawnych lat. Wyd. 2, s. 488-495. U góry nazwisko Adam Mickiewicz (Biblioteka Narodowa, uid repozytorium 72552721, fot. polona.pl)

Jednak chyba to nieprawda, bo Biblioteka Narodowa, jak wspomniano w powyższym podpisie pod rysunkiem, tego nie potwierdza. Po przeczytaniu całego tekstu Mrówek (uwaga: od 18-tu lat!) z pięknym opisem seksu (nawet dwukrotnego!) i pobieżnym zapoznaniu się z innymi dziełami Orłowskiego trudno sądzić, że potrafił on to zrobić. Czy więc jest to oryginalny i usunięty przez cenzurę tekst Mickiewicza, na co wskazywałoby wydanie w Lipsku z 1902 roku? Czy też zabawił się w podróbkę Aleksander hrabia Fredro, gdyż chyba tylko on by to potrafił. W każdym razie, gdy w latach 50-tych ubiegłego stulecia sam podczytywałem w szkole ręcznie przepisywany.tekst Mrówek, stało tam na pierwszej kartce nazwisko Fredro właśnie. Wspomnę jeszcze, że jako 13-ta księga Pana Tadeusza publikowany jest powszechnie opis poślubnej nocy Tadeusza i Zosi. To obrzydliwy i niesmaczny tekst z mnóstwem ordynarnych słów, Przypisywany jest wielu autorom, również hrabiemu Fredrze. Dla mnie to trudne do uwierzenia.

By jakoś do pięknego świata wrócić wspomnę o malarzu, również Orlowskim, ale Aleksandrze (1777–1832). Nie był on chyba krewnym Antoniego (redaktora), a na pewno nigdy się nie spotkali. Ale tego wcześniejszego Orłowskiego, Aleksandra, znał osobiście Adam Mickiewicz i podziwiał go.. A malarz ten tworzył piękne obrazy:

AleksanderOstrowskiAleksander Orłowski. Bitwa wojska kościuszkowskiego z rosyjskim o przeprawę na rzece. 1801 r., Muzeum Narodowe w Warszawie

Jest tez ten Orłowski we wspomnieniach i w tekście Pana Tadeusza! Oto Kpiarz Orłowski ze strony werandy.pl:
„Z ojcowskiej karczmy na salony, z Insurekcji Kościuszkowskiej do służby Rosjanom, od biedy do bogactwa. Tak wyglądało życie Aleksandra Orłowskiego – malarza i karykaturzysty.
– Nasz malarz Orłowski, przerwała Telimena, miał gust soplicowski – tymi słowami nasz narodowy wieszcz unieśmiertelnił na kartach Pana Tadeusza malarza Aleksandra Orłowskiego. Mickiewicz lubił artystę, a owym soplicowskim gustem nazywał przywiązanie do wszystkiego, co z Ojczyzną związane”…

Wojciech Nowakowski Wikipedia
refleksyczasu@aol.com
Tel. +48 690657821/