Indeks ksiąg zakazanych

Przez stulecia Kościół święty był ofiarą prześladowań, z wolna pomnażających szeregi bohaterów, którzy wiarę chrześcijańską pieczętowali własną krwią; ale dzisiaj piekło wspiera straszniejszy jeszcze oręż przeciw Kościołowi, zdradliwy, banalny i szkodliwy: złowrogą maszynę drukarską. Nie było w przeszłości większego zagrożenia spoistości Kościoła i moralności, zatem święty Kościół nigdy nie zaprzestanie podtrzymywać tej świadomości wśród chrześcijan… (Kardynał Merry del Val, 1865-1930).
Powyższy tekst nie pochodzi ze średniowiecza. To prawie współczesny nam cytat z przedmowy oficjalnego dokumentu watykańskiego, tzw. Indeksu książek zakazanych, którego ostatnie wydanie ukazało się w 1948 roku, a zostało uzupełnione w 1959. To aktualizowana co pewien czas lista publikacji, których czytanie zagrożone było grzechem, a niegdyś egzekucją. Lista autorów, których co najmniej jedna publikacja znalazła  w tym Indeksie jest kilkutysięczna i niekiedy zaskakująca. Tylko króciutko: Honoré de Balzac, Daniel Defoe, Alexandre Dumas (i ojciec, i syn), Anatole France, Benjamin Franklin, Galileusz, Victor Hugo, Immanuel Kant, Mikołaj Kopernik, Adam Mickiewicz (Prelekcje paryskie), Andrzej Frycz Modrzewski, Blaise Pascal, Mikołaj Rej, George Sand. Stendhal, Jonathan Swift, Wolter i Émile Zola. Na indeksie było nawet wiele wydań… Biblii.

Przedtem
Lista inkwizycyjna 1563. O poprawie Rzeczypospolitej Andrzeja Frycza Modrzeewskiego 1577. Na liście inkwizycyjnej znalazły się też „Prelekcje paryskie” Adama Mickiewicza, fot. CAF Reprodukcja/PAP. Kardynał Rafael Merry del Val (1865-1930), sekretarz stanu Piusa X, autor ostatniej listy inkwizycyjnej

14 czerwca 1966 roku Watykan ogłosił zniesienie Indeksu ksiąg zakazanych stwierdzając, że jakkolwiek został on pozbawiony zagrożenia dyscyplinarno-karnego, to jednak zachowuje swoją wartość moralną jako ostrzeżenie przed treściami szkodliwymi dla wiary i dobrych obyczajów. Odtąd przestrzeganie Indeksu stało się kwestią sumienia wiernych. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku zaleca jednak biskupom czuwanie, by wpływ środków przekazu i słowo pisanego nie szkodziły wierze i obyczajom wiernych. W przypadku takiego zagrożenia zalecano biskupom podejmowanie środków zaradczych o charakterze informacyjnym. Przykładem polskim może być opublikowane stanowisko naszego Episkopatu dotyczące książki sensacyjnej Dana Browna Kod Leonarda da Vinci. Trzeba było kilkuset lat, by Kościół zdał sobie sprawę, iż Indeks nie zapobiega rozprzestrzenianiu się groźnych dzieł, a na odwrót, zapewnia im ogromną popularność.

W istocie jednak zupełnie nie zauważamy, że sprawa Ksiąg zakazanych jest niewielkim tylko fragmentem naszej cywilizacji, która zawsze polegała i do dziś polega na zakazach i karach. Nasz świat nie istniałby bez norm religijnych, prawnych lub każdych innych, również narzucanych siłą. To one ustalają co jest dobre, a co złe. Po dziś dzień, wszędzie, może z wyjątkiem jakichś zagubionych na Pacyfiku nieznanych wysepek. Zaważmy, że demo-kracja to siła ludu, greckie δῆμος κράτος czyt. dêmos krátos. Ale którego ludu? W uwspółcześnionej  polskiej rzeczywistości już to wiadomo – ludzi trzymających władzę! Pamiętajmy przy tym, że dwieście lat temu, w naszych domach, córki mówiły do ojca Panie Ojcze. a we wczesnym kapitalizmie małe dzieci, w ciasnych chodnikach angielskich kopalni węgla ciągnęły wózki  z urobkiem. I dziś znaleźlibyśmy podobne, choć niewęglowe miejsca.

Abp Ryś deon-pl episkopatnews
Arcybiskup Grzegorz Ryś. Kościół ewangelicko-augsburski św Mateusza w Łodzi. Fot. deon-pl, archiwum UMŁ

Dziś świat się zmienia. W istocie jest prawie taki sam, ale jednak się zmienia. Przeczytajcie:
…Powołani do walki z herezją – co zakodowała także ich tytulatura (inquisitores haereticae pravitatis) – bardzo szybko stali się sędziami także w sprawach bardziej moralnej niż doktrynalnej natury, jak np. symonia, bigamia, sodomia itd. Co więcej: podejrzanym łatwo stawał się nie tylko ten, kto głosił wątpliwe poglądy, ale także ten, kto wprost i wyraźnie ich nie piętnował. Jeszcze łatwiej – oczywiście ten, kto nie godził się z działalnością trybunałów…
Czy dla rzeczywistego zmierzenia się z prawdą o inkwizycji wystarczy opisać działalność poszczególnych inkwizytorów – nawet najokrutniejszych, jak Torquemada czy Titelmans?…  …Czy wystarczy powiedzieć za Janem Pawłem II że Kościół – sam w sobie święty – nie uchyla się od solidarności ze swoimi grzesznymi synami? Czy Kościół jest winny „swym grzesznym synom” jedynie solidarność? Czy raczej także wyznanie współwiny i wyraźne określenie swego zakresu odpowiedzialności?…
…Jest poza dyskusją, że każdy wyrok śmierci wykonany w wyniku inkwizycyjnego dochodzenia był zbrodnią, ale przecież nie doszłoby do niej, gdyby sama procedura i „logika” owych dochodzeń nie dostała wpierw legitymizacji Kościoła i nie została zracjonalizowana przez jego przywódców: papieży, biskupów i teologów. Straszną jest niewątpliwie rzeczą pięć wyroków śmierci wydanych przez Jacques’a Fourniera w sławnym Montaillou, ale straszniejszą zapewne to, że ich dokumentacja – pieczołowicie przezeń przechowywana – otworzyła mu drogę do najwyższych godności w Kościele: kardynalatu i papiestwa (Benedykt XII). Podobnie nie sposób się pogodzić z piętnastoma wyrokami śmierci wydanymi przez Święte Oficjum za czasów papieża Pawła IV, ale jeszcze trudniej czyta się dekret, w którym udziela on odpustu zupełnego każdemu z widzów rzymskiego auto-da-fé (red. akt wiary – publiczna ustna deklaracja przyjęcia lub odrzucenia religii katolickiej w procesie inkwizycyjnym). Papież Pius V skazał na śmierć największą liczbę włoskich protestantów (czterdziestu); a przecież jest jedynym z grona XVI-wiecznych biskupów Rzymu, który został kanonizowany!…
…W każdym z tych przykładów – a przecież można je mnożyć – rzeczywista odpowiedzialność dotyczy nie tylko tych konkretnych ludzi, którzy przeprowadzali dochodzenia czy w końcu podpalali stosy. W równym (a może nawet w większym?) stopniu rozciąga się ona na cały szereg instytucji Kościoła, od najwyższych zaczynając. Grzesznymi okazywali się nie tylko ludzie, ale także kościelne struktury: władzy, działania, myślenia, promocji itd. Chociaż zapewne mówienie o strukturach grzechu w świętym Kościele musi budzić opór – znacznie większy niż przed „przyznaniem się” tylko do swoich „grzesznych synów”.
To fragment książki Inkwizycja Arcybiskupa Grzegorza Rysia. Należy ten tekst cenić.