Joe Biden i internet

Senator Joe Biden objął w styczniu 2021 roku Biały Dom. To ważna wiadomość, bo prezydent USA, z racji potęgi swojego kraju zawsze ma przecież duży wpływ na losy wszystkich obywateli Świata.

Biden
Po lewej – Joe Biden w ostatniej kampanii wyborczej (fot. AP photo: Carolyn Kaster). Po prawej – Joe Biden, senator USA, w 1991 roku (fot. Wally McNamee/Corbis, via Getty Images)

Joe Biden, jeszcze jako młody senator „zabłysnął” w historii internetu jakoś mało szlachetnie, proponując w Senacie USA wprowadzenie cenzury działającej już od kilku lat poczty elektronicznej. Była to jedna z najwcześniejszych usług sieci. Pamiętam, że pierwszy swój mail wysłałem z Gmachu Elektroniki Politechniki Warszawskiej do kolegi będącego na stażu w USA w 1983 roku. Bez kontroli! W naszym stanie wojennym! Maile bez cenzury obiegały cały świat, a internauci byli z tego dumni.
Aż do roku 1990. Wtedy właśnie młody wówczas i energiczny senator USA, nawiasem mówiąc mój rówieśnik, „dostrzegł” problem nadmiernej, jego zdaniem, swobody internetu i zaproponował wprowadzenie jego kontroli i rejestracji. Tym senatorem był właśnie obecny prawie-prezydent Stanów Zjednoczonych AP, Joe Biden.
W społeczność internautów jakby trafił piorun. Energiczny programista, 36-letni wówczas pacyfista Phil Zimmermann wściekł się niemalże i zaczął w wolnym czasie i nocami pracować nad szyfrowaniem maili , by uczynić je poufnymi. Oprogramowanie kodujące wymianę mailową ukończył po roku pracy i udostępnił je free. Każdy kto chciał, mógł z niego korzystać

PGPs
Slajd z mojego wykładu o historii internetu

Władze USA robiły co możliwe, aby oprogramowanie Zimmermanna utajnić, albo shakować. Nie udało się to. Postanowiono więc zamknąć tę technologię w USA. Zabroniono pod karą wiezienia udostępniania PGP komukolwiek poza USA. Jednak entuzjaści wolnego internetu rozpowszechnili protokół PGP na cały świat, wysyłając do Europy konwencjonalną pocztą jego zapis na papierze. Było tego 4 kartony o wadze 10 kg każdy! Romantyczna historia.
Ale romantyczne historie zawsze się kończą, bo rzeczywistość jest bardziej trudna i szara. Wkrótce okazało się, że romantyzm to zabawa dla dzieci. a brak kontroli w globalnej sieci internetu źle się kończy, bo przede wszystkim służy przestępcom, a nie grzecznym dzieciom. Przypomnijmy choćby atak na  World Trade Center w NY. Joe Biden miał więc jednak rację! Niekontrolowany przez władze przepływ informacji służył przede wszystkim złodziejom, mafiom i terrorystom. A najgorzej by na tym wyszli zwykli, szarzy ludzie…
Czy o nich właśnie myślał w 1990 roku obecny kandydat na prezydenta USA? Tego nie wiemy, ale tak właśnie mogło być. Był on przecież młodym, uczciwym prawnikiem.

Wojciech Nowakowski Wikipedia
refleksyczasu@aol.com
Tel. +48 690657821